Moda

LGBT nie dogodzisz. Nawet, jeśli chcesz dobrze i tak wyjdzie, jak zawsze.

LGBT nie dogodzisz. Ok, nie tylko im. Są takie grupy, społeczności, że nawet, jak chcesz dobrze i tak wyjdzie jak zawsze. Tym razem oberwał świat mody, światowej i sieciówkowej. Przez kampanie reklamowe, w których niecnie wykorzystał klimaty LGBT.

Suche fakty

Przykład pierwszy. W kampanii „I Speak My Truth in #MyCalvins” marki Calvin Klein widzimy (wideo poniżej), jak znana amerykańska modelka Bella Hadid całuje się z wirtualną influencerką Lil Miquela. Na dodatek do fraz o „otwieraniu drzwi” i „tworzeniu nowych marzeń, o których nigdy nie wiedziałeś, że mogą istnieć”.

Przykład drugi. H&M z okazji majowego Marszu Równości w Krakowie przygotowało specjalną tęczową kolekcję „Love For All”. Kolekcję promowaną między innymi w poniższy sposób:

LGBT hejt

Zarówno kampania marki Calvin Klein, jak i kolekcja H&M spotkały się natychmiast z falą internetowego hejtu. Ta pierwsza – z poważną krytyką ze strony społeczności LGBT m.in. za tzw. queerbaiting, czyli celowe wykorzystywanie sympatii mniejszości seksualnych do zwiększenia oglądalności danej produkcji czy wzrostu zainteresowania marką. Skrytykowano również fakt, że całują się heteroseksualna modelka i wirtualny awatar, zamiast „prawdziwych” ludzi, na dodatek powszechnie kojarzonych ze środowiskiem LGBT.

Na profilu H&M na Facebooku też polały się wiadra pomyj. Tym razem mnóstwo hejtu ze strony „prawdziwych patriotów” i „prawdziwych heteryków”, którzy nawoływali do bojkotu nie tylko tęczowej kolekcji, ale i całej stojącej za nią marki.

Prosimy o przebaczenie

Oczywiście, zgodnie z polityczną poprawnością marki natychmiast pokajały się, uderzając się w piersi i klęcząc przy tym na kolanach.

Calvin Klein tłumaczył się w oświadczeniu, chciał „rzucić wyzwanie konwencjonalnym normom i stereotypom w reklamie”. Marka przeprosiła też za urażenie mniejszości seksualnych i wykorzystanie queerbaitingu, a także przyjęła na klatę „wszystkie konstruktywne uwagi”.

Z kolei H&M dodał na swoim profilu komentarz, w którym czytamy m.in.: „Pamiętajmy, że H&M zawsze wspiera równość niezależnie od płci oraz orientacji seksualnej. Kolekcja „Love For All” wyraża wartości, w które wierzymy i na co dzień wcielamy w życie: każdy ma prawo do miłości i akceptacji oraz ekspresji swojej indywidualności.”

Kto tu komu (nie)dogadza?

Tak. Tytuł mojego wpisu to też clickbaiting. Żeby zwrócić uwagę pewne fantastyczne zjawiska.

Z jednej strony, wszyscy tak wiele mówimy o równości, szczycimy się naszą tolerancją, ale jedynie do czasu. Do czasu, kiedy COŚKOLWIEK dotyka NASZYCH i jeżeli COŚKOLWIEK może posłużyć do tego, żeby się tylko odezwać, narobić hejtu, szumu i niepotrzebnie napsuć krwi.

Z drugiej strony, nie wierzę w czyste intencje – nie tylko modowych – marek. Osobiście drażni mnie już ta moda na różne mody. Nagle wszyscy, od sasa do lasa, od dyktatorów mody po producentów maszyn rolniczych kochają LGBT, wege i eko. Od zawsze oni kochają. Produkują tęczowe kalesony i buty trekingowe z plastikowych butelek z dna oceanu (to akurat fakt, wyguglajcie sobie). Bo to jest trendy, na czasie, a przede wszystkim się sprzedaje. Ok, każdy może się zmienić, otworzyć na nowe idee, rozwijać. Wczoraj produkować w Bangladeszu za miskę ryżu, a dzisiaj płakać nad papierkiem na ulicy, który niszczy naszą planetę. Może, ale nie do końca chce mi się w to wierzyć.

Prawda pewnie, jak zwykle leży pośrodku, świata nie zmienisz, wszystkim nie dogodzisz, a ta puenta to stek truizmów. Najlepiej by było, gdyby każdy sam w głębi ocenił. W głębi, na spokojnie, a nie publicznie bijąc brudną pianę.

Źródło: youtube.com/calvinklein, twitter.com/calvinklein, facebook.com/hmpolskajm

Podziel się!